sobota, 16 marca 2013

Skąd się bierze przywiązanie?

"Lata badań pokazały, że kluczem do silnego przywiązania jest wyczulona reakcja na potrzeby dziecka przez opiekuna. Ekrany telewizyjne mogą dostarczyć wielu przydatnych rzeczy: rozrywki, informacji, a nawet oderwania od stresu. Ale nie potrafią zrobić głupiej miny, przytulić ani dostarczyć głębokiego poczucia bezpieczeństwa i pewności siebie."
Lawrence J. Cohen "Rodzicielstwo przez zabawę", str. 60

Czasami, kiedy dziecko co chwilę czegoś od nas chce, dla świętego spokoju sadzamy je przed telewizorem i puszczamy bajki. Nie ma w tym nic złego, o ile jest sporadyczne a nie staje się bardzo częstym zwyczajem i właściwie jedynym uspokajaczem dziecka. Jeśli dziecko zwraca na siebie naszą uwagę, to znaczy że jej potrzebuje. Przytulmy je, porozmawiajmy, zainteresujmy się tym, co ma nam do przekazania, pobawmy się razem z nim. Jeśli za każdym razem je zbywamy, niech nas później nie zdziwi, że się od nas oddala, nie chce nam powierzać swoich sekretów, nie chce rozmawiać o swoich problemach ani dzielić z nami radości.

środa, 13 marca 2013

Bubinka testuje - śliniak wiązany z rękawami Akuku

Po ponad miesiącu testowania przyszedł czas na pierwszą recenzję produktów Akuku. Na pierwszy ogień poszedł śliniak wiązany z rękawami. Śliniak jest duży, wykonany z wzorzystej ceraty, obszyty lamówką. Ma długie rękawy a z przodu kieszonkę, do której wpadają kawałki jedzenia. Wiązany na karku. Tyle faktów a teraz wrażenia.

Producent zaznacza, że śliniak przeznaczony jest dla niemowląt właściwie od urodzenia (0+). Szczerze mówiąc, 14-miesięczna Bubinka się w nim "topi". Śliniak jest naprawdę duży, właściwie to fartuch. Ma to swoje zalety, bo dobrze chroni ubranie przed zabrudzeniem, ale rękawy też są dość długie (18 cm) i muszę je Bubie podwijać. Wielkość zdecydowanie na wiek 2 lata+. Cerata nie jest zbyt eleganckim materiałem. Jest dość sztywna i nowa niestety śmierdzi, ale ten specyficzny zapach szybko się traci a materiał jest wodoodporny i łatwo zmywalny. Kieszonka spełnia swoje zadanie znakomicie zatrzymując nawet płynną zawartość. Śliniak dostępny jest w wielu wzorach. My mamy taki w odcieniach beżu z nadrukiem słoni. Całkiem fajny, choć szału nie robi. Wolałabym bardziej zdecydowane kolory. Wiązanie na karku zamieniłabym na rzep.

Szczerze mówiąc mam mieszane uczucia w związku z tym produktem. Nie podoba mi się sztywny materiał, za duży rozmiar i wiązanie, ale z drugiej strony dzięki tej wielkości i wodoodpornym właściwościom dobrze chroni ubranie. Świetnie sprawdza się nie tylko podczas jedzenia, ale również podczas zajęć artystycznych.

wtorek, 12 marca 2013

Będzie się działo!

Nie pisałam jeszcze o tym, ale za niespełna cztery tygodnie, w niedzielę 7. kwietnia, wybieram się do Katowic na Pierwsze Spotkanie Mam Blogerek. Myślałam, że będzie to kameralne spotkanie na luzie, na którym poznam inne blogujące mamy z okolic Śląska, ale organizatorki Panna Mi i Potwora Wózkowa podeszły do sprawy profesjonalnie, z wielkim zaangażowaniem i znalazły już sponsorów i patronów medialnych. Szykuje się więc impreza z wielką pompą! Jestem podekscytowana i już nie mogę się doczekać!


piątek, 8 marca 2013

Dzień Kobiet

Zaradność i bezradność, chaos i zorganizowanie, cierpliwość, wrażliwość i wybuchowość, dobro, troska, zmienność i stałość, determinacja, walka, wiara, upór, łagodność i dzikość, władza i uległość, emocje, gniew, krzyk i śpiew, śmiech i łzy, cykliczna płodność, macierzyństwo, mądrość, miłość i nienawiść, wewnętrzna siła, moc i słabość, nadzieja, marzenia, pasja, rozwój, samorealizacja, pracowitość, sukces, piękno, pomoc, służba, prostota i zawiłość, radość i smutek, relacje, spojrzenie, zalotność, uśmiech, subtelność, wdzięk, szczęście, samoświadomość i wątpliwość, gościnność, towarzyskość i wycofanie, samotność, zaufanie i zdrada, życie... KOBIECOŚĆ!

Przyjmij życzenia Babo kochana
od drugiej baby z samego rana.
Niech dzień będzie cały radosny.
Bądź zdrowa Babo, aby do wiosny!
Szczęścia życzę Tobie, sobie
i kobietom na całym globie!

czwartek, 7 marca 2013

Sanie

Pozostanę jeszcze na chwilę w zimowej atmosferze. A tak na przekór wiosennej pogodzie za oknem. Nie, żebym nie czekała na wiosnę, ale trzeba jakoś pożegnać zimę, która też ma swój urok. W poprzedniej notce pisałam o chustonoszeniu zimą. Dziś inna alternatywa na spacery.

Kiedy dziecko już waży dość sporo i długie noszenie nawet w prawidłowo zawiązanej chuście czy nosidle sprawia po jakimś czasie ból a zaspy śniegu skutecznie utrudniają lub wręcz uniemożliwiają pchanie wózka, polecam sanki. To świetna opcja dla samodzielnie siedzącego dziecka. Maluchowi z pewnością spodoba się nowy pojazd. Dla małych dzieci wybieramy sanki z oparciem. My mamy to szczęście posiadać niezwykle oryginalne sanie, idealne dla roczniaka.


Tutaj jest nie tylko oparcie, ale właściwie cały kosz. To są sanie-samoróbki, które mają już wiele lat. Są bardzo stabilne, ale i potwornie ciężkie. Podwozie to stare sanki mojej mamy. Już wtedy były dość unikatowe, bo niskie. Prawdopodobnie wykonane ręcznie przez dziadka, choć tego akurat nie jestem pewna. Kosz to góra z wózka dziecięcego, w którym wożono mojego dziadka. Ktoś to kiedyś połączył razem (nie wiem, czy dziadek, czy wujek) i tak służyły już mojemu kuzynostwu a teraz, nowo odmalowane, wożą kolejne pokolenie. W środku jest gruby materacyk, więc dziecko ma mięciutko i ciepło pod pupą. Było kilka śnieżnych dni, więc lansowałam się z Bogumiłą na wsi ;) Ona zwykle smacznie sobie w nich zasypiała. Nie wiem, czy za rok będzie jeszcze chciała spokojnie siedzieć w tak zabudowanym pojeździe czy trzeba będzie przesiąść się na lżejszy model, ale przynajmniej jeden sezon posłużyły. Trzeba przyznać, że robią wrażenie.

wtorek, 5 marca 2013

Chustonoszenie zimą

Wprawdzie już prawie wiosna, ale chciałam napisać coś o noszeniu dziecka w chuście zimą. Za nami już dwa sezony noszenia, więc jakieś tam doświadczenie mam. Są rodzice, którzy na sezon zimowy odkładają chustę na półkę albo używają jej tylko w domu a na spacery wybierają wózek. Jednak noszenie zimą również może być wygodne i przyjemne. Jak to zrobić?

Najwygodniej jest nosić dziecko pod własną kurtką. Rodzic i dziecko są wtedy blisko siebie. Maluch spełnia funkcję termoforu dogrzewając rodzica i sam też nie potrzebuje wielu warstw odzieży. Wystarczy to co ma ubrane w domu. Zakładamy jedynie czapkę na główkę. Tak nosiłam Bubinkę w zeszłym sezonie. Jako że urodziła się zimą, była wtedy jeszcze maleńka. Nie mam takiej kurtki, która objęła by nas obie, ale gruby polar, który nosiłam w ciąży, bardzo się przydał. To była wtedy jedyna kurtka, do której się mieściłam z ciążowym brzuchem. Nie jest on jednak kurtką zimową i z dzieckiem w chuście zamek dopinam tylko do połowy, więc potrzebuję jeszcze coś pod to. I tu świetnie sprawdza się taki gadżet:

źródło: Allegro

Polar dla dwojga marki Pentelka. Małą Bubinkę ubraną w body z długim rękawem i śpioszki motałam w chustę, na to zakładałam polar Pentelki i ten drugi gruby polar. Bogusi wystarczyło już tylko założyć czapeczkę. Oczywiście są też specjalne zimowe kurtki dla dwojga, ale to już większy wydatek. Alternatywą może też być specjalna osłonka na chuścioszka albo o wiele za duża zwykła zimowa kurtka. Plusem tego sposobu noszenia jest też to, że po powrocie do domu możemy się rozebrać z kurtki nie rozbudzając dziecka. Ono nadal może sobie spokojnie spać w chuście.

Tej zimy zmierzyłam się z noszeniem roczniaka. Córka nadal mieści się pod kurtką, tylko nóżki już jej wystają i konieczne są ciepłe buty. Czasem więc tak się nosimy, np. na spacerze, gdy idę załatwiać sprawy w urzędzie albo jedziemy do klubu mam. Jednak są sytuacje, kiedy Bogusia chce wyjść z chusty a ja nie chcę się cała rozbierać (np. w kościele). Wtedy wolę nosić ją na kurtce. W takiej sytuacji ubieramy dziecko jak na dwór, w sweterek, gruby kombinezon, ciepłą czapkę, szalik, rękawiczki i zimowe buty. Wtedy też zamiast chusty wybieramy miękkie nosidło. Chusty nie da się prawidłowo dociągnąć na kurtce! W tej opcji noszenia dodatkowym plusem jest to, że możemy nosić dziecko również na plecach.

piątek, 1 marca 2013

Bubinka testuje - formowanka Pupus

Po miesiącu testowania przyszedł czas na recenzję pieluszki formowanej Pupus.

Producent pisze o swoich formowankach:
  • Uszyte w 100% z polskiej bawełny z certyfikatem "Bezpieczny dla Niemowląt"
  • Szyte ręcznie! W wykończenie każdej pieluszki wkładamy dużo serca
  • Strona zewnętrzna to piękna dzianina; wewnątrz pieluszki jest mikropolar, który sprawia, że dziecko nie odczuwa wilgoci
  • Zapinane na trwały rzep (pieluszki posiadają zabezpieczenie chroniące rzepy przed zniszczeniem w praniu)

Jak to widzi mama? Formowanki Pupus są dostępne w trzech rozmiarach. My testowałyśmy pieluszkę w rozmiarze 7-13 kg. Ten rozmiar idealnie pasuje na 10-kilogramową Bubinkę. Pieluszka wykonana bardzo starannie. Z zewnątrz obszyta jest wzorzystą dzianiną bawełnianą, która po praniu nieco zesztywniała i zmechaciła się, jak to bawełna. Od pupy wszyta warstwa mięciutkiego mikropolaru, który sprawia, że dziecko nie odczuwa wilgoci. Wszelkie zabrudzenia łatwo się spierają nie pozostawiając śladu. Polarek nieco się zmechacił. Zesztywnienie i zmechacenie pieluszki w ogóle nie ma wpływu na wygodę użytkowania i chłonność. A chłonie znakomicie! Nie wiem, z czego zrobiona jest wkładka chłonna wszyta wewnątrz pieluszki, ale poza tym, że jakby nieco się zgniotła, nie mam do niej zastrzeżeń. Wokół nóżek i na pleckach wszyta jest delikatna gumka dla idealnego dopasowania do małej pupy (w rozmiarze do 7 kg nie ma gumki na pleckach). Formowanka ta jest wąska w kroku, dzięki czemu ładnie się dopasowuje i nie przeszkadza chodzącemu już dziecku. Zapinana jest na szeroki rzep. Rzep jest dość sztywny i trzyma naprawdę mocno. Właściwie to nawet za mocno. Nieraz musiałam sobie pomagać zębami, żeby go rozpiąć. Po kilkukrotnym praniu się trochę wyrobił, więc mam nadzieję, że w miarę dalszego używania będzie jeszcze lepiej.

A co na to Bubinka? Do testów podeszła z wielkim zaangażowaniem i potraktowała pieluszkę jak należy ;) Szczelność wypadła bardzo dobrze. Śmierdząca zawartość nie wyciekła, co pozwoliło nam wykorzystać otulacz jeszcze raz. Chłonność też zadowalająca. Nawet duży sik po wypiciu kubka napoju nie dał rady pokonać pieluszki.


Podsumowując, pieluszka jest bardzo ładna, porządnie uszyta i co najważniejsze wygodna i chłonna. Co wyróżnia ją spośród innych tego typu to zdecydowanie krój. Mało która pieluszka jest wąska w kroku a to bardzo dobra opcja przy dreptającym dziecku. Na początku ubolewałam nad brakiem kieszonki na dodatkowy wkład chłonny, ale teraz myślę, że nie jest to w ogóle potrzebne. Pieluszka sama w sobie chłonie bardzo dobrze i jako formowanka dzienna rewelacyjnie się sprawdza. Na plus też jak dla mnie wszyta warstwa mikropolaru. Większość formowanek jej nie ma i trzeba dodatkowo używać wkładki "sucha pupa", albo mają jakieś dziwne dopinane albo wszyte w formie języka wkładki, które mnie tylko denerwują. Formowanka Pupus urzeka swoją prostotą. No i wzorami! W prawdzie jest ich tylko siedem, ale i tak ciężko wybrać jakiś jeden ulubiony. Do tego cena jest zachęcająca. Z czystym sercem polecam pieluszki formowane Pupus. Nam spodobała się tak bardzo, że zaopatrzyłyśmy się w jeszcze jedną. Tym razem przewrotnie z bardziej chłopięcym wzorem ;)